wtorek, 19 lipca 2016

Bałkany 2016. SRB + BiH. Mostar

Marzyłam o tym, żeby zobaczyć Mostar, odkąd pierwszy raz zobaczyłam zdjęcie Starego Mostu. Mostar, Mostar. Mostarrrr. Jedno słowo w głowie jak echo. Po okropnościach Srebrenicy i po emocjonalnym koktajlu Sarajewa przyszedł czas na coś jednoznacznie pięknego.
Starówka oczarowuje. Na most można się gapić godzinami i nie przestaje fascynować. Jest jednym z najpiękniejszych widoków, jakie widziałam w życiu. Jest monumentalny, jasny, jaśniejący wręcz, fenomenalny, bardzo romantyczny i dostojny.
W Mostarze wystarczy jednak przekręcić głowę, by zaatakowała nas wojna. Takich zniszczeń nie widzieliśmy nawet w Sarajewie. To przerażające, że tyle lat po wojnie otoczenie zaopiekowanej przez UNESCO starówki wygląda tak, jakby wojsko dopiero co się stamtąd wycofało.
Mieszkamy w pensjonacie Panorama, gdzie wyluzowani, opiekuńczy właściciele dbają o nas z czułością i zaangażowaniem. Wspaniały widok na miasto i cudne śniadania na tarasie - bardzo polecamy...

I Mostar pozostanie w mojej głowie jako najbardziej romantyczne miejsce dla nas, no bo wiadomo:))).




Szkoła - drugi po sarajewskim ratuszu bośniacki budynek w stylu mauretańskim
W mieście mnóstwo jest pozostałości po festiwalu Street Artu. To jedna z metod przepracowania tego, co wydarzyło się w Mostarze pomiędzy Bośniakami i Chorwatami.


don't forget

Potworna, 107-metrowa betonowa dzwonnica. To straszne, co Kościół Katolicki zrobił tą wieżą bośniackiemu miastu. Straszne. Architekt nie płakał jak projektował? A może biskup płakał jak święcił?













PS W Mostarze absolutny brak lepinje sa kajmakom. W związku z tym sami kupujemy bułę i kajmak i pieczemy w pokoju. Jest pięknie.

PS2 Kot na tarasie bardzo wdzięczny za pasztet. Rozmawiamy głośniej, żeby zagłuszyć jego mlaskanie.

Brak komentarzy: