poniedziałek, 18 lipca 2016

Bałkany 2016. SRB + BiH. Sarajevo

Najważniejsze, to zobaczyć tę mauretańską bibliotekę, jeszcze dziś - myślałam, gdy do Sarajewa mieliśmy już tylko kilka kilometrów. Umarłam ze zdziwienia, gdy biblioteka była pierwszym budynkiem, który zobaczyliśmy przy wjeździe. Sarajewo z tej strony zupełnie pozbawione jest przedmieścia. Stara turecka część przycupnęła nad rzeką Miljacką, a na jej krańcu - wielka, żółta biblioteka. Po co oglądałam te filmy, jak płonie? Po co...? Gardło ściśnięte na amen.
Mieszkamy przy samej Bascarsiji. Przyznaję, strach mnie obleciał, gdy wysiedliśmy z auta, zobaczyliśmy kilka postaci w szczelnych nikabach, a z najbliższego minaretu rozległy się modły. A było to dzień po wojskowym przewrocie stanu w Turcji i naprawdę nie wiedzieliśmy, czy i jak odbije się to na Bośni. Mieliśmy wybór: stchórzyć albo oswajać miasto. Rzuciliśmy walizki na podłogę w pokoju i wybyliśmy w miasto. Szybko okazało się, że panie w nikabach i czadorach to też turystki. Sarajewianki wyglądają bardziej jak paryżanki.
Przy najbardziej znanej fontannie zebrało się ponad 100 osób z tureckimi flagami. Krzyczą, skaczą, skandują. Groźnie to wygląda, obchodzimy ich szerokim łukiem. Później szaleją po mieście samochodami. Klaksony, flagi, radość, że przewrót upadł.
Sarajewo leży w dolinie, wzdłuż rzeki, więc szybko odkryliśmy, dlaczego nie ma przedmieść. Bo nie było gdzie ich zrobić. W drugą stronę - co innego. Za turecką dzielnicą rozsiadły się dostojne Austro-Węgry. A za nimi - kolejne czasy, aż po XXI. I tak kilkanaście kilometrów wzdłuż Alei Snajperów, wzdłuż linii tramwajowej numer 3, aż do Ilidży i po lotnisko. Miasto rozpełzło się też po wzgórzach, przycupnęło małymi domkami i eleganckimi willami, rozrzuciło meczety i białe cmentarze.
Dzielnicę turecką spowija dym. Niezliczona liczba restauracji, barów, cevapdzinic, kawiarni. Sklepy, sklepiki. Całe uliczki złotnicze, wszystko błyszczy. Warsztaty jubilerskie, kowalskie, rzemieślnicze. Wściekle pachnące palarnie ręcznie tłuczonej kawy. Tłumy ludzi, wszystkie kolory skóry, kulturowa wieża babel.
W bibliotece na parterze stoją sztalugi ze zdjęciami zrobionymi po pożarze. Obejrzałam te zdjęcia, skamieniała, choć przecież już widziałam ich dziesiątki w sieci. Ale tam, w tym miejscu, to coś kompletnie innego. W piwnicy duża wystawa o historii miasta. Po wyjściu orientuję się, że z nerwów zdrapałam sobie z paznokci większość mojego kolorowego lakieru. Pierwszy raz w życiu wylazły ze mnie takie nerwy, że nawet nie wiedziałam którędy.








Róże Sarajewa - miejsca, w których pocisk moździeżowy zabił więcej niż 10 osób.



Barbara Demick "W oblężeniu" - spotkanie z Farisem Cucakiem na ulicy Logavinej sprawiło, że książka ożyła - zakotwiczyła mi się w głowie jeszcze silniej, opisując miejsca, które już widziałam i ludzi, których znał Faris. Nagle wszystko było na swoim miejscu, choć sam Faris nie miał pojęcia o istnieniu książki Demick.





Tunel. To, co najważniejsze w tunelu, znajduje się poza nim. Stojąc na wprost wejścia trzeba iść kilka metrów prawo, by znaleźć sklepik z pamiątkami prowadzony przez jednego z budowniczych tunelu. Abid Jasar jest wielkim bohaterem, który zagaduje turystów i opowiada prawdziwą historię swojego życia i tunelu, który budował z kolegami podczas oblężenia. Spotkanie z Abidem, tak jak spotkanie z Farisem, było dla nas najważniejszym doświadczeniem z Bośni. I to dla nich dwóch będziemy musieli tam wrócić, by spędzić z nimi więcej czasu, by się nie spieszyć, by z nimi zwiedzić miasto i słuchać ich historii, które dla nich są absolutnie codzienne i prozaiczne, a dla nas są świadectwem wiary, pracy, człowieczeństwa, odwagi i nieugiętej woli przetrwania w mieście i kraju tak potwornie dotkniętym przez historię.



Stadion olipmijski

Cmentarz na boisku olimpijskim



Tufahija!







Plac Dzieci Sarajewa - hołd dla dzieciaków, które zginęły podczas oblężenia. Walce z nazwiskami poruszane dłonią dzwonią dzwoneczkami.
Budynek Parlamentu Bośni i Hercegowiny
Skenderija




baklava!
lokalny produkt pity w browarze
Najlepsze cevapi jakie jadłam w Serbii i Bośni, przysięgam, najlepsze!!!


tam gdzie Wschód spotyka Zachód, dosłownie




PS Niedziela nad ranem. Budzę się przerażona. Śni mi się wojna.

Brak komentarzy: