poniedziałek, 14 listopada 2016

moja książka

Dzisiaj wyszła książka, nad którą jako korektor i edytor pracowałam przez kilka miesięcy. Jest piękna i cudownie leży w rękach. Tylko nie mam odwagi zajrzeć do środka. Zrobiłam cztery korekty zamiast trzech, a mimo to mam panikę, że coś przepuściłam i że zawiodę szanownego Autora, którego bardzo lubię.
Cieszę się, że mogłam nad tym pracować. Zawsze bardziej chciałam poprawiać autorów, niż sama być autorem. Co teraz? Ma ktoś może jakąś książkę do korekty?

Odbiłam się też już po ostatniej gigantycznej klęsce w robocie. Teraz robiąc mniejsze wydarzenie czułam się jakbym sama robiła rozdanie Oscarów. Dobrze poszło. Gdyby nie poszło, zastanawiałam się już, do którego pudełka zmieszczą się moje rzeczy.

Brak komentarzy: