piątek, 11 listopada 2016

początek sezonu snowboardowego

Siedzenie w domu z awarią zatok źle robi w głowie. Czasami trzeba zrobić coś niemądrego, żeby wystawić łeb z czarnej dziury.
Puścili dziś wyciąg na Białym Krzyżu. Brzydal spakował mój sprzęt, wsadził mnie do samochodu i nakazał testowanie nowej deski. Kupił mi karnet za dyszkę i puścił z górki, a sam robił zdjęcia i szamał grillowane oscypki.
Przez 30 minut zapomniałam o wszystkim. O WSZYSTKIM. Niby śmiałam się, że Biały Krzyż, najważniejszy polski lodowiec The White Cross Gretscher, jak zwykle jest pierwszy, ale z drugiej strony byłam głęboko wdzięczna za ten 300-metrowy ośnieżony pas, na którym mimo osłabienia i dudnienia w głowie mogłam się przez kilka chwil pobawić.
Na szczęście na nowym sprzęcie stanęłam i pojechałam, a nie stanęłam i wyrżnęłam. Moje nowe zabawki to Burton Feelgood Flying V 149, Lexa i Emeraldy. Zestaw jest lekki i twardy. Wierzę, że do pełnego oswojenia. Pierwsze 5 zjazdów dobrze rokuje. Tak oto zaczął się sezon. Wcześnie jak nigdy. Brzydal Miszcz Świata w spełnianiu marzeń.

Brak komentarzy: